luty20

Mój poród

dodano: 20 lutego 2010 przez fredeczkaa


Cóz, w ostatniej notce napisałam tylko,że poród był lekki. Teraz troche wam to przybliże.

Ok. godziny 23 zaczełam mieć skurcze, były coraz czestsze,nasilały się,weszłam do wanny a skurcze nie mineły, organizm oczyszczał się. W końcu jak skurcze były co 4 minuty pojechaliśmy do szpitala. Tam oczywiście najpierw papierkowe sprawy ,później pożegnałam się z ukchanym i położne zabrały mnie na porodówke, podłaczyły pod te wszystkie maszyny i musiałam leżeć :/ skurcze były już dosyć silne więc po jakiś 15minutach przełożyłam się na bok po czym wbiegła położna bo się przestraszyła bo wtedy nie było słychać bicia serduszka ale jak położyłam się spowrotem na plecy to wszystko było ok. Później dostałam jakiś zastrzyk,nawet nie wiem co i czopki glicerynowe. Po jakiejś chwili czyłam,że muszę się załatwić więc jak położna przyszła spytałam ,czy mogę już wstać (po tym zastrzyku musiałam troche leżeć ) . Poszłam do łazienki,nie mogłam się załatwić,strasznie mnie bolało i jak wychodziłam odeszły mi wody. Były zielone. Położna pomogła mi podejść do łóżka,zbadała mnie i zawołała "lekarza! " okazało się,że miałam skurcze parte a nie chciało mi się załatwić. No i głowka już wychodziła. Po 4 parciach moja córeczka była już z nami na tym świecie :) cudowna chwila gdy pokazują jaką płeć ma dziecko i gdy kładą Twojego aniołka Tobie na brzuch :) po chwili zabrali moją kruszynke a położna powiedziała,że teraz mnie zszyje ( nie wiedziałam nawet,że byłam nacięta ) . Słyszałam,jak mój aniołek płacze, ale położna uspokajała mnie,że zabrali ją na ważenie i mierzenie,szczepienie,czyszczenie i takie wszystkie podstawowe czynności. Powiedziała też,że bardzo mała ta moja córeczka jak na ciążę donoszoną. Później przyszedł lekarz i powiedział,że waży 2480g i mierzy 49cm. Po zszyciu położna wzięła mnie wózek i zawiozła na sale. Po chwili przywieźli moją kruszynke i podałam jej pierś :) "troche" to bolało,po chwili przyszła położna pomóc mi i tak moja kruszynka miała swój pierwszy w życiu na "tym" świecie posiłek :) zamiast iść spać (było już trochę późno) patrzyłam na nią jak śpi, na jej rączki,usteczka...była przytulona do mnie i czułam jej oddech na mojej piersi... wtedy zrozumiałam,że właśnie jest najpiękniejsza chwila w moim życiu której już nic nie przebije i uroniłam łezkę szczęścia :) zrozumiałam,że jestem MAMĄ :) ahh... cudownie jest powrócić wspomnieniami do tamtych chwil... :) zadzwoniłam jeszcze do mojego skarba i powiedziałam "kochanie,mamy córeczkę" a on spytał "a co,robili Ci badania?" ja powiedziałam,że urodziłam a on myślał,że żartuje :P no tak,wkońcu troche szybko poszło ;) ledwo zajechał do domu :) staliśmy się rodziną, JA,ON i nasza córeczka Wiktoria :) nie ma na świecie większej miłości,niż miłość matki do dziecka i dziecka do matki... Mamy świadomość,że w żyłach tej malutkiej istotki płynie nasza krew,że od nas zależy jej przyszłość,że to do nas jak nauczy się mówić powie "mamo,tato" . Będziemy świadkami pierwszych kroków,będziemy się cieszyć z pierwszego siusiu zrobionego na nocniczek,będziemy starali się być najlepszymi rodzicami,będziemy pracować po to,aby moć zapewnić godne życie naszemu dzieciątku... Nasze maleństwa dają nam siłe do działania bo WIEMY,że MUSIMY dać rade. Poprostu musimy, dla naszej Wiktorii....


photo
Wiktorynka poraz pierwszy w domu :): Zdjęcie pochodzi z notki Mój poród


Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
klaudus 20 lutego 2010 klaudus napisała:

Oj troche przezyłas ale Kruszynka słodka ;];;]


zgłoś
zena 20 lutego 2010 zena napisała:

TEJ CHWILI NIKT NAM,MAMOM NIE ZABIEŻE:)....ach, aż przypomniałam sobie jak to było u mnie.....fajnie sobie powspominać :)))